Tylko ci, z Pieczęcią Boga Żywego unikną tej formy zagłady dusz


Orędzie z 04,04,2013 godz 19:45

Moja szczerze umiłowana córko, nie wolno ci słuchać tych, którzy kwestionują, podważają i szydzą z Moich Orędzi. Nie ma potrzeby bronienia Mojego Najświętszego Słowa. Moje Słowo jest ostateczne i żaden człowiek nie ma prawa do kwestionowania go. Albo Mnie przyjmiecie albo odrzucicie.

Chrześcijanie walczą między sobą z powodu tych Orędzi, co tak dawno zostało przepowiedziane, że będą traktować się wzajemnie jak wrogowie. Nie można być wrogiem swojego brata czy siostry i nazywać się Moim uczniem. Podczas, gdy zajmujecie się wzajemnym zakrzykiwaniem, największy wróg, armie Szatana, planują najgorsze okrucieństwa, jakich kiedykolwiek doświadczyła ludzkość od stworzenia Adama i Ewy.

Wojny, o których mówiłem, rozpoczną plan, który ma zmieść populację z powierzchni ziemi. Możecie myśleć, że te wojny są między jednym a drugim narodem, ale się mylicie. Broń będzie pochodzić tylko z jednego źródła.

Moje biedne dzieci Boże, jak mało wiecie o strasznych czynach, które są knute przeciwko dzieciom Bożym przez masońskie sekty na najwyższych szczeblach. Ich niegodziwość byłoby niemożliwa przez was do wyobrażenia, ale rozpoznajcie te znaki. Kiedy wasze banki zabiorą wam waszą wolność, wasze domy i zdolność do wyżywienia waszych rodzin, będzie to tylko jeden z elementów tego planu przeciwko ludzkości. Staniecie się niewolnikami, ale wam, którzy jesteście posłuszni Mnie i Mojemu Nauczaniu i którzy pozostajecie Mi wierni, nie wolno zapomnieć o Moim Miłosierdziu.

Chociaż te objawienia mogą być przerażające, są jednak Prawdą. Przygotowując się do tych aktów przeciwko stworzeniu Bożemu poprzez wasze modlitwy pomożecie złagodzić wiele cierpień, które te niegodziwe sekty wam zadadzą. Podczas, gdy wasze modlitwy będą osłabiać wpływ tych okrucieństw, jeśli będą przekazane Mi z miłością w sercach, zostaną wykorzystane do ratowania winnych tych straszliwych czynów.  I choć te zabłąkane i zimne dusze nadal będą Mi się przeciwstawiać, próbując wyniszczyć populacje świata, będę próbował oświecić ich serca, aby odeszły od tej strasznej więzi z szatanem. Wielu z nich jest całkowicie opętanych przez złego ducha, lecz dla niektórych jest niewielka nadzieja. Tylko cud udzielony przez Moje Miłosierdzie w jedności z tymi, którzy ofiarują Mi dar cierpienia, będzie mógł je uratować.

Ci z was, którzy Mnie przeklinają okrutnie Mnie odrzucając, będą błagać Mnie o Miłosierdzie, gdy te wydarzenia nastąpią. Kiedy każą wam cierpieć i przyjąć znak bestii albo umrzeć, będziecie krzyczeli do Mnie. Wtedy będziecie miotać się, by znaleźć Pieczęć Boga Żywego, którą dałem światu przez Mojego Ojca w tych Orędziach – ale wtedy będzie już za późno. Tylko ci, którzy akceptują tę Pieczęć, przechowują ją w swoich domach albo noszą przy sobie, zostaną ochronieni. Tylko ci, z Pieczęcią Boga Żywego unikną tej formy zagłady dusz.

Ani przez chwilę nie wątpcie w Moje Orędzia, które wam teraz daję. Zaakceptujcie Moją Boską Interwencję, ponieważ chcę was tylko uratować. Bitwa o dusze toczy się na taką skalę, że gdybym nie interweniował przez proroków, to wielu z was stanęłoby po stronie bestii i wszystkich jego zwolenników, którzy przychodzą do was, jak wilki w owczej skórze.

Szatan jest bardzo przebiegły i nigdy nie przedstawia swoich nikczemnych czynów takimi, jakie są. Przedstawia je natomiast jako dobre, inspirujące i leżące ściśle w waszym interesie. Jest to pułapka, jaką na was zastawia. W ten sposób kusi on niewinne dusze z dobrymi intencjami do swojej jaskini. Szatan będzie się ujawni się poprzez te biedne dusze, które uda mu się zdobyć, przez grzech pychy. Ten grzech, w jego najbardziej nikczemnej formie, będzie widoczny u tych ludzi na wysokich stanowiskach, którzy będą niszczyć innych dla własnych, egoistycznych korzyści. Na samym dole skali grzech pychy będzie wśród was widoczny, gdy w Moje Imię będziecie osądzać innych, krytykować ich, oczerniać, jak również niszczyć ich opinię.

Mówię wam o tych smutnych faktach, abym mógł was przygotować, uzbroić w Moją Czułą Ochronę, abyście mogli uratować nawet tych, którzy przemaszerują przez całą ziemię, aby ją zniszczyć.

Wasz Jezus

Źródło: paruzja.info

Reklamy

Komentarzy 14 to “Tylko ci, z Pieczęcią Boga Żywego unikną tej formy zagłady dusz”

  1. wiesia Says:

    Nasz Pan i Zbawiciel, Jezus Chrystus, w czasie swojego ziemskiego życia, jako człowiek, zawsze żył i działał w kręgu miłości swojego Ojca. On nigdy nie naruszył żadnego z przykazań tego niezmiennego prawa. I chociaż wielu współczesnych Mu Żydów pomawiało Go o łamanie Zakonu, a już szczególnie często o przestępowanie czwartego przykazania, nakazującego święcenie siódmego dnia tygodnia – sabatu – jako pamiątki twórczej działalności naszego Boga, dnia ustanowionego na odpoczynek każdemu człowiekowi, to nasz Zbawiciel nigdy nie zgrzeszył, nie uczynił nic o co Go posądzano. „On grzechu nie popełnił, a w jego ustach nie było podstępu” – zaświadczył apostoł święty Piotr (1 P 2,22). Owszem, to Jego adwersarze dopuścili się wielu grzechów i zdrad, a chcąc je ukryć, a czasami nawet zalegalizować, by w oczach ogółu wierzących zachować „twarze” ludzi wierzących, jak też wiernych sług Boga i Jego rzeczników na tej ziemi, targnęli się na Boży Dekalog – święte i niezmienne Prawo Pana. Zniekształcili jego proste, jasne i zrozumiałe treści. Pan Jezus bardzo bolał nad tamtą rzeczywistością. Nauki starszych, nauki kościelne, były cenione wyżej niż nauka Boga.
    Posłuchajmy rozmowy nauczonych w Piśmie i faryzeuszy z naszym Panem na ten właśnie temat: „Wtedy przyszli do Jezusa faryzeusze i uczeni w Piśmie z Jerozolimy z zapytaniem: . On im odpowiedział: ” (Mt 15,1-9)
    A kiedy wielu spodziewało się, że Pan Jezus dokona zmiany Dekalogu, gdy myśli te zaczęły drążyć umysły wielu szczerych naśladowców Zbawiciela, On w swoim programowym kazaniu wygłoszonym na Górze Błogosławienia, ustosunkował się do tych ludzkich przypuszczeń mówiąc: „Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić. Zaprawdę bowiem powiadam wam: Dopóki niebo i ziemia nie przeminą, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie, aż się wszystko spełni. Ktokolwiek więc zniósłby jedno z tych przykazań, choćby najmniejszych, i uczyłby tak ludzi, ten będzie najmniejszy w królestwie niebieskim. A kto je wypełnia i uczyłby wypełniać, ten będzie wielki w królestwie niebieskim. Bo powiadam wam: Jeśli sprawiedliwość wasza nie będzie większa niż uczonych w Piśmie i faryzeuszów, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego” (Mt 5,17-20).
    Następnie ganiąc pozbawione szczerości, powierzchowne i na pokaz czynione praktyki religijne ludzi, którzy chełpili się zachowywaniem Prawa, nasz Pan zwrócił uwagę na głębię znaczeniową treści Dekalogu (Mt 5,21-37). Jako przykład Jezus wybrał przykazanie szóste: „Nie będziesz zabijał”, siódme: „Nie będziesz cudzołożył” oraz dziewiąte: „Nie będziesz mówił przeciw bliźniemu twemu kłamstwa jako świadek” (czytaj Wj 20,13-16)

  2. wiesia Says:

    Bardzo polecam do poczytania:http://www.klemens.beskidy.pl/klemens.htm

  3. jamek Says:

    Czas nagli

    http://www.intronizacja.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=132%3Akrol-krolow-video&catid=37&Itemid=72

    • wiesia Says:

      Nie zdziwiłyby mnie słowa takie ze strony rządu,ale ze strony Kościoła?!Jeszcze jakby Kościół milczał,ale to właśnie On się wypowiedział i to jak?.Jest to dla mnie mocny sygnał do BRAKU WIARY.O IRONIO! ROK 2012 I 2013 To ROK WIARY.PYTAM W KOGO! No,ale Pan Jezus powiedział,że nie będą Go chcieli,za to sam jak ruszy Polskę od FUNDAMENTU,to wszyscy STRUCHLEJĄ.Nam zostaje się modlić o to.

      • wiesia Says:

        Oczywiście o to ,aby ruszyły sumienia.Pytanie :czy my je w ogóle mamy?czy grzech pychy nam nie odebrał rozumu?czy serca nasze są zjednoczone z Sercem Jezusa i Maryi Wspólodkupicielki?czy nie zasiedzieliśmy się czasem i nie przywiązaliśmy do naszych stanowisk,które On nam dał?czy…i to w końcu jest najważniejsze NIE UWAŻAMY SIĘ CZASEM SAMI ZA BOGÓW?komu służymy?komu oddajemy cześć i chwałę?Nasza buta,lekceważenie,niezdrowy egoizm,pycha i ślepota odebrała nam rozum.Mam pytanie jeszcze jedno:NIE BOISZ SIĘ BOGA?CHYBA NIE SĄDZISZ,ŻE BÓG CI TO ODPUŚCI.NA KOLANA NARODZIE NIEWIERNY I PROŚ O WYBACZENIE.’TEN NARÓD CZCI MNIE TYLKO WARGAMI’-czy te Słowa nie są jasne,nie ruszają nas?

  4. wiesia Says:

    • Ral Says:

      Świetne – aż ciary przechodzą!!!

      Thx Wiesiu. 🙂

  5. wiesia Says:

    Oto stoję u drzwi i kołaczę,

    jeśli ktoś usłyszy głos mój i otworzy drzwi,

    wstąpię do niego i będę z nim wieczerzał,

    a on ze mną.

    (Obj. 3:20)

    Oto On, Król Królów, Pan panów, Światłość świata…. Stoi u drzwi twego serca i kołacze. Przypatrz się dokładnie! On patrzy na ciebie – w ciebie – na mnie- we mnie – przenikliwym, zatroskanym, oczekującym spojrzeniem…

    Na Jego skroniach spoczywa królewska korona opleciona cierniem. Jego głowę otacza złoty nimb (symbol boskiej chwały i duchowego światła) przywołujący na myśl skojarzenie księżyca w pełni (księżyc w chrześcijaństwie jest atrybutem Kościół odbijający światło Chrystusowe). Odziany jest w długą, białą szatę, symbol chwały zmartwychwstania, czystości i boskiej godności. Na Jego ramionach spoczywa drogocenny płaszcz spięty klamrą w kształcie pektorału * wysadzanym 12 szlachetnymi kamieniami nawiązujący do Jego kapłańskiego posłannictwa. Jednak, pomimo królewskiej szaty i korony na głowie, stopy Chrystusa są bose, co jednoznacznie charakteryzuje Jego królewską misję – misję pokornej służby miłości. Bose stopy Jezusa zinterpretowałabym również jako symbol ubóstwa ducha i pewnego rodzaju bezbronności („Miłość Jezusa jest bezbronna, ponieważ można ją odrzucić, zignorować, można nią wzgardzić. Jednak Jezus nigdy się nie obraża, tylko cierpiąc, cierpliwie czeka na przyjęcie, na otwarcie drzwi serca.” Jan Paweł II ).

    W lewej ręce, od serca, Jezus, trzyma ozdobną lampę z płonącym ogniem, która jest znakiem wiecznej ŚWIATŁOŚCI; Bożej MĄDROŚCI zawartej w słowie Bożym, oraz potęgi MIŁOŚCI („jak śmierć potężna jest miłość, żar jej to żar ognia, płomień Pański” ) ponieważ ON SAM JEST MIŁOŚCIĄ („Bóg jest Miłością” – św. Jan ). Otwory w górnej części lampy układają się w kształt gwiazdy Dawida. Wewnątrz dłoni, delikatnie dostrzegam ranę po gwoździu, która przypomina o Jego odkupieńczej miłości i zbawczej mocy Jego męki.

    Jezus przyszedł z ogniem i światłem, i pragnie się nim podzielić, obdarować. Wie, że tam po drugiej stronie drzwi jest ciemno i zimno. On jest Bogiem szukającym, szukającym w ciemnościach i rozpraszającym je Swoim światłem. Trzeba jednak otworzyć Mu drzwi, aby by mógł z nim wkroczyć i zasiąść z nami przy naszym stole….

    Prawą dłonią Jezus puka do drzwi… A drzwi, jak widać, są wyjątkowo solidne, masywne i rzecz charakterystyczna, pozbawione zewnętrznej klamki! Te drzwi można otworzyć tylko od środka. Nie sposób ich sforsować, stanowią barierę nie do przebycia, chyba że ktoś otworzy je od wewnątrz… chociaż ich otwarcie na pewno nie przyjdzie łatwo. Jednak Chrystus cierpliwie stoi, puka i czeka… On nawet nie będzie próbował ich forsować, ani przez nie cudownie przechodzić. Nie będzie też krzyczał i nachalnie się dobijał. Nic z tych rzeczy. Nie przeniknie też przez nie, tak jak to uczynił kiedyś… Zrobił to tylko JEDEN raz – przychodząc w Swoim zmartwychwstałym i uwielbionym Ciele do zalęknionych uczniów zamkniętych w Wieczerniku, aby ich umocnić i dodać odwagi do otwarcia drzwi, i wyjścia z ukrycia… I choć dla Niego nie ma rzeczy niemożliwych, On w Swojej ogromnej miłości nie czyni nic, co mogłoby w jakikolwiek sposób ograniczać wolność człowieka. Dlatego niczego nie wymusza, nie grozi, nie zastrasza ale delikatnie puka i pokornie czeka…. Czeka pod drzwiami obrośniętymi bluszczem i usychającymi chwastami, osnutymi starą pajęczyną – czyli tym wszystkim, co wrogie, przemijające, przyziemne, zniewalające i bez wartości…

    Wokół postaci dostrzegamy jesienny pejzaż – ogołocone z liści drzewa, powykrzywiane pnie, konary i gałęzie drzew, które mogą symbolizować pokrętne sprawy tego świata uwikłane w złowrogie układy… Pomiędzy gałęziami drzew – gwiazdy, które mogą być znakiem obecności Świętych orędujących za nami w niebie. Natomiast za plecami Jezusa rozciąga się podmokły teren, widoczne są bajora, grzęzawiska, bagna, co oznacza niezdrowy klimat i niepewny fundament. Generalnie, wygląda to na miejsce, które nie zachęca do odwiedzin, a wręcz przeciwnie, można przypuszczać, że jest to miejsce ponure, jakby zapomniane i omijane przez ludzi. Ale Jezus go nie minął. On przyszedł tu świadomie, ze Swoją misją.

    Dzięki światłu, które Jezus ze Sobą niesie, możemy dostrzec leżące na ziemi owoce: jabłka (symbol grzechu, ale i życia,) – ja dostrzegam 3 różne: jedno zielone, drugie zgniłe i trzecie dojrzałe, zdrowe i rumiane, na które pada światło lampy. Można by się pokusić i o interpretację owoców w odniesieniu do ludzkiego istnienia – od stanu niedojrzałości (jabłko zielone), przez życie w grzechu ( zgniłe jabłko) – do nawrócenia = nowego życia w Chrystusie i z Chrystusem (jabłko dojrzałe i zdrowe) .

    Jesień oraz przekwitłe i częściowo uschnięte przy progu rośliny przywołują na myśl PRZEMIJANIE, w tym przypadku odchodzenie od czegoś co już było, i w bliskiej perspektywie – pojawianie się NOWEGO – Wiosny z Chrystusem…

    Chrystus przychodzi w ciemnościach nocy, tak jak zapowiedział, ale Jego światło rozprasza mroki, budzi nadzieję, pozwala dostrzec wschód słońca i odczuć ciepło nadchodzącego poranka… Bo tylko ze spotkania miłości Bożej i ludzkiej rodzi się zbawienie, życie, pokój i radość doskonała. Amen

    „Nie zamykajmy serc,
    Zbawienia nadszedł czas,
    Gdy Chrystus puka do drzwi,
    Może ostatni raz….”

  6. wiesia Says:

  7. wiesia Says:

  8. wiesia Says:

  9. wiesia Says:

    “Złota strzała”

    Imię Moje wszędzie jest bluźnione, nawet dzieci bluźnią. Grzech ten niszczy dzieło Mego odkupienia i sprowadza potępienie. Aby zapobiec temu daję ci tę „Złotą strzałę”. Niechaj ona zrani słodko grzesznika i zabliźni złośliwe rany, jakie Mi zadaje. Tą złotą strzałą były następujące westchnienia:
    Niech będzie na wieki chwalone, błogosławione, czczone, wielbione, najświętsze, najczcigodniejsze, najchwalebniejsze, niepojęte, niewymowne Imię Boże w niebie, na ziemi i otchłaniach piekielnych, przez wszystkie stworzenia, które wyszły z rąk Boskich przez Najświętsze Serce Pana naszego Jezusa Chrystusa w Najświętszym Sakramencie Ołtarza. Amen.

    Niezliczone łaski spływały na wiernych z odmawiania tego westchnienia nazwanego przez Zbawcę „Złotą Strzałą”.

    Modlitwa o pokorę

    Panie, uwolnij mnie od pychy,
    która jest źródłem wszystkich grzechów.
    Daj mi łaskę rozpoznania chorych ambicji,
    które każą mi gonić za fałszywą wielkością
    albo wpychają w kompleksy.
    Jezu umęczony na krzyżu,
    posłuszny we wszystkim Ojcu,
    proszę o pokorne serce na wzór Twojego Serca,
    proszę o pokorne oczy,
    które widzą siebie i innych w prawdzie.
    “Panie, moje serce się nie pyszni
    i oczy moje nie są wyniosłe.
    Nie gonię za tym, co wielkie, albo co przerasta moje siły.
    Przeciwnie: wprowadziłem ład i spokój do mojej duszy.
    Jak niemowlę u swej matki,
    jak niemowlę – tak we mnie jest moja dusza.
    Izraelu, złóż w Panu nadzieję odtąd aż na wieki!” (Ps 131)

    Modlitwa CCVII (207)
    2011-02-14

    Dopomóż mi, Panie, aby oczy moje były miłosierne,
    bym nigdy nie podejrzewała i nie sądziła według zewnętrznych pozorów,
    ale upatrywała to, co piękne w duszach bliźnich
    i przychodziła im z pomocą.

    Dopomóż mi, Panie, aby słuch mój był miłosierny,
    bym skłaniała się do potrzeb bliźnich, by uszy moje nie
    były obojętne na bóle i jęki bliźnich.

    Dopomóż mi, Panie, aby język mój był miłosierny,
    bym nigdy nie mówiła ujemnie o bliźnich,
    ale dla każdego miała słowo pociechy i przebaczenia.

    Dopomóż mi, Panie, aby ręce moje były miłosierne
    i pełne dobrych uczynków, bym tylko umiała czynić dobrze bliźniemu,
    a na siebie przyjmować cięższe, mozolniejsze prace

    Dopomóż mi, Panie, aby nogi moje były miłosierni bym zawsze
    spieszyła z pomocą bliźnim, opanowując swoje własne znużenie
    i zmęczenie. Prawdziwe moje odpocznienie jest w usłużności bliźnim.

    Dopomóż mi, Panie, aby serce moje było miłosierne,
    bym czuła ze wszystkimi cierpieniami bliźnich.
    Nikomu nic odmówię serca swego. Obcować będę szczerze nawet z tymi,
    o których wiem, że nadużywać będą dobroci mojej, a sama zamknę się
    w Najmiłosierniejszym Sercu Jezusa i o własnych cierpieniach będę milczeć.
    Niech odpocznie miłosierdzie Twoje we mnie, o Panie mój.

    Jezu mój, przemień mnie w siebie,
    bo Ty wszystko możesz. Amen.

    Modlitwa o prawdziwą pokorę
    O Jezu cichy i Serca pokornego, usłysz mnie!
    O Jezu cichy i Serca pokornego, wysłuchaj mnie!
    Od czczej żądzy szacunku ludzkiego, zachowaj mnie Jezu!
    Od czczej żądzy miłości ludzkiej,
    Od czczej żądzy pochwał,
    Od czczej żądzy zaszczytów,
    Od czczej żądzy wyniesienia się nad innych,
    Od czczej żądzy uznania ludzkiego,
    Od czczej żądzy wyróżniania się,
    Od czczej żądzy udzielania wszystkim rad,
    Od próżnej obawy upokorzeń,
    Od próżnej wzgardy,
    Od próżnej obawy zapomnienia,
    Od próżnej obawy wyśmiania,
    Od próżnej obawy obelg,
    Maryjo, Matko serc pokornych, módl się za mną!
    Św. Józefie, Opiekuńcze dusz pokornych,
    Św. Michale Archaniele, któryś pierwszy zgnębił pychę,
    Wszyscy święci, którzy nam wzorem pokory jesteście, módlcie się za mną!
    Módlmy się: O Jezu, który zostawiłeś nam najważniejszą przestrogę:
    „Uczcie się ode Mnie, żem jest cichy i pokornego Serca”, naucz mnie naśladować Twój przykład,
    strzegąc cnoty pokory w sercu moim. Amen.

    Bardzo polecam do odmawiania również tych modlitw:

    http://www.duszki.pl/poogladaj_poczytaj/modlitwy_duszkow_4.html

  10. wiesia Says:

    Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

    Dla czcicieli Boga Ojca podaję Nowennę do Opatrzności Bożej.W każdy 7 dzień m-ca obchodzimy Święto Boga Ojca,poprzedzamy je Nowenną 9 dniową.Podaję namiary gdzie jest obchodzony dzień ten bardzo uroczyście.

    http://www.mocmodlitwy.info.pl/nowenna_do_bozej_opatrznosci.html

  11. wiesia Says:

    Przestrzegam przed arogancją,tych co nieczystym paluszkiem wymachują przy modlitwach.Gdybyście mieli trochę wiedzy na ten temat,to nie bagatelizowalibyście Jej Mocy.Pracujmy nad swoją pychą i poczuciem władzy nad drugim człowiekiem,bo nasza zarozumiałość jest grozna,owszem,ale…dla nas samych.
    Dlaczego pycha uznawana jest przez Kościół za pierwszy z grzechów głównych? Musi chyba w tym grzechu kryć się jakaś wyjątkowo groźna pułapka?Tak jest rzeczywiście! Historia ludzkości potwierdza, że pycha stanowi początek wszelkiego zła. To właśnie pycha była istotą grzechu pierworodnego! Pierwsi ludzie wmówili sobie, że własną mocą odróżnią dobro od zła i że sami poradzą sobie z życiem. A jeśli będą się kogoś radzić, to z pewnością nie Boga, lecz syczącego głosu tych, którzy walczą z Bogiem i z człowiekiem. W swojej pysze Adam i Ewa uwierzyli w to, że Bóg jest zazdrosny o ich mądrość i że sami staną się jak bogowie, jeśli tylko nie posłuchają Boga. W rzeczywistości okazało się, że sami potrafią jedynie mieszać dobro ze złem i czynić zło. Istotą pychy jest ucieczka człowieka od prawdy o sobie. Pyszałek żyje w żałosnym świecie fikcji, czyli widzi wielkość, której w rzeczywistości nie posiada. Staje się samolubnym egoistą, niezdolnym do miłości. Odnosi się do innych ludzi z pogardą i traktuje ich jak własność, którą posługuje się dla zaspokojenia własnych potrzeb.
    Po grzechu pierworodnym grzech pychy grozi każdemu z nas. W naszych czasach pokusa pychy jest wyjątkowo silnie odczuwana, gdy w prymitywnej kulturze ponowoczesności niepisanym ideałem jest właśnie pycha, czyli powtarzanie dramatu grzechu pierworodnego. Człowiek „ponowoczesny”— podobnie jak pierwsi ludzie – wmawia sobie, że jest nieomylny i że może czynić wszystko to, co sam uzna za stosowne. Przedstawiciele dominującej obecnie niskiej kultury usiłują nam wmówić, że jesteśmy mądrzy i wolni jak Bóg, a jednocześnie twierdzą, że niczym nie różnimy się od zwierząt i że nawet miłość nie wynikiem naszego działania świadomego i wolnego, lecz że jest ona jedynie kwestią popędów, hormonów i biochemii.
    Człowiek, który nie odróżnia siebie od Boga, przestaje odróżniać siebie od zwierzęcia! To naprawdę ważne dla nas, młodych ludzi, byśmy byli tego świadomi…Cieszę się, że zdajesz sobie z tego sprawę! Kto uwierzy, że jest jak Bóg, paradoksalnie uwierzy też w to, że jest jak zwierzę i stanie się niewolnikiem swoich instynktów, popędów czy emocji. Pycha potrafi tak bardzo zaślepiać człowieka, że zaczyna on nie tylko kpić sobie z bliźnich, ale nawet szyderczo wyśmiewać Boga. Obecnie coraz częściej pycha przybiera wymiar społeczny. Oznacza to, że nie tylko pojedyncze osoby, ale też całe grupy społeczne stawiają siebie w miejsce Boga i przypisują sobie boską władzę. Przykładem są choćby ci politycy, którzy w Anglii uchwalili prawo pozwalające tworzyć hybrydy człowieka i zwierzęcia. Innym zbrodniczym przejawem pychy i arogancji u wielu polityków, jest przyznawanie sobie prawa do decydowania o tym, kogo będzie chroniło przyjęte przez nich ustawodawstwo a kogo z ludzi będzie można legalnie zabić.Większość ludzi sądzi, że najlepszą obroną przed pychą jest pokora. Czy tak jest naprawdę?Najlepszą obroną przed pychą i przed każdym grzechem jest dojrzała miłość. Chrześcijańska dojrzałość polega na tym, by strzec się nie tylko pychy, ale też popadnięcia w drugą skrajność, jaką jest fałszywa „pokora”, czyli dostrzeganie wyłącznie własnych słabości. Pycha prowadzi do arogancji i bezmyślności, a opacznie rozumiana pokora prowadzi do zniechęcenia i rozpaczy. Bywa też ukrytą formą pychy wtedy, gdy ktoś mówi o swoich słabościach (zwykle nie o tych największych!) po to tylko, by inni zaprzeczali i by wychwalali jego cnoty. Grzeszną pychę i chorą pokorę należy odróżnić od zdrowej dumy. Taka duma to świadomość otrzymanej od Boga godności, którą możemy w sobie ochronić tylko wtedy, gdy będziemy pokorni, czyli gdy będziemy uznawać całą prawdę o sobie: zarówno o naszych cechach pozytywnych, jak też o słabościach i grzechach. Człowiek pokorny wie o tym, że jest kimś kochanym przez Boga i powołanym do świętości, ale wie również o tym, że potrafi krzywdzić siebie i bliźnich oraz ulegać negatywnemu naciskowi środowiska. Taki człowiek nie jest ani zadufanym w sobie pyszałkiem ani bezradnym nieudacznikiem. Jest natomiast mądrym realistą. Wie, że potrzebuje czujności, dyscypliny i pomocy Boga, gdyż tylko wtedy może wytrwać na drodze błogosławieństwa i radości.Pójście za Jezusem z naszym grzechem to zatem kolejny warunek trwałego nawrócenia.Gdy stajemy samotnie twarzą w twarz z bolesną prawdą o nas samych, to grozi nam — jak Judaszowi — rozpacz i zniechęcenie. Gdy natomiast — zalęknieni i zawstydzeni — idziemy z naszym grzechem do Jezusa, wtedy dzieje się coś niezwykłego. Mocą Jego miłości i przebaczenia stajemy się więksi od naszej słabości i otwiera się przed nami nowa przyszłość. Trwałe nawrócenie wymaga podejścia do kratek konfesjonału, by spojrzeć w oczy Jezusowi i by raz jeszcze — a może po raz pierwszy w życiu — przekonać się o tym, że Jego miłość większa jest niż nasza słabość i że naprawdę wszystko możemy w Tym, który nas umacnia.Pojednanie z Bogiem i z samym sobą prowadzi do pojednania z bliźnimi. PRZEMYŚL TO,BO NAPRAWDĘ WARTO,ZWERYFIKUJ SWÓJ STAN DUCHA I POMYŚL,DO KOGO SIĘ ZWRÓCISZ W MOMENCIE WŁASNEGO ZAGROŻENIA?To mój ostatni apel do Was,szkoda mi mego czasu na kogoś,kto po prostu nie chce i tak tego słuchać i ma to w nosie o czym mówię.


Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: